Użyte papiery to Hebarium z ILS oraz Victoriana, die-cutsyi i ćwiek od Endiego plus, oczywiście, glossy.



Przeszycia są nadal zasługą mojego wujka, ponieważ terminatorek powstawał razem z przepiśnikiem, a obdarowana nimi, oprócz tego, że doskonale piecze, interesuje się też szeroko pojmowaną florystyką, więc użycie takich akurat materiałów było, można by rzec, nieuniknione.Co Wy na to, żeby wreszcie pójść spać? Nawet kot oddał się już w objęcia Morfeusza, więc i na mnie pora...
3 komentarze:
ładne, delikatne kolory. Ciekawy pomysł i nazwa:)
wyszedł świetny i niezwylke klimatyczny !!!
ps:dziękuję za odwiedziny na blogu
oooo moja droga-piękny!z takim terminatorem żaden termin nie straszny:P
Prześlij komentarz