Powstała więc kartka dla dziadka, która poszła już w świat, i którą pokażę następnym razem. Był to jednak początek dalszych prac, których wynikiem są m.in. kartki dla babć.
Tu jednak było jak pod górkę...
Najpierw powstała kartka z niebieskimi akcentami. W pierwotnej wersji, prezentowała się inaczej, ale rozmontowałam ją - i zmontowałam na nowo, a oto efekt:

Nie byłam w pełni zadowolona, więc zabrałam się za drugą, różowawą dla odmiany; wierząc, że pójdzie lepiej. Tak na moje oko, wcale lepiej nie poszło... więc właściwie zacisnęłam zęby i zrobiłam trzecią, tym razem w zieleniach:



I tu już bez fałszywej skromności mogę powiedzieć, że jestem zadowolona. Może jedynie przydałyby się kwiatki nieco bardziej wypukłe, jakieś a la różyczki, ale nie wiem, czy kartka nie zostanie wysłana pocztą, więc tak jest bezpieczniej.
Za nieco przygaszone kolory przepraszam, ale przypuszczam, że wszyscy kojarzą, jaką dziś mieliśmy pogodę - przynajmniej na Śląsku; przynajmniej na schodach, prowadzących do mojego biura ;)


4 komentarze:
ładniutkie:)
podziwiam za upór. mnie jak coś nie wyjdzie to rzucam to w kąt i się obrażam sama na siebie.
a kartki śliczne. (:
a mnie najbardziej podoba się różowa o!
A mnie te "ziółka" się podobają, mmm..
Prześlij komentarz