11 stycznia 2012

weno, weno, gdzieżeś, gdzie?

Uleciała w siną dal i nie chce do mnie wrócić, pierona...

Częściej coś piekę (zwłaszcza, że wypieki bywają dla mnie formą terapii, podnoszenia się na duchu w chwili gorszego samopoczucia, małego dołka, a nawet... kaca), niż scrapuję, ale w najbliższym czasie muszę wymyślić:
- wzór kartki noworocznej,
- wzór zaproszenia komunijnego,
- coś na warsztaty z dzieciakami; więc ta wena niewdzięczna naprawdę jest mi teraz potrzebna!

Nawet i nie tuzy
mają swoje muzy
twórczość bez ich skrzydła
ma smak mydła

Cytowałam tu już kiedyś? Możliwe, że tak; bardzo by się jakaś muza przydała, mój zakatarzony i wciągnięty w pisanie magisterki Mąż chwilowo nie bardzo w tej roli się sprawdza... muszę się rozejrzeć... ;)

2 komentarze:

KOLOROWY ptak pisze...

ona jest tuż tuż i... czeka, na pewno niedługo się ujawni i to ze zdwojoną siłą :)

Mrude pisze...

Myślę że poszła z moją na kawę ;)